Historia jednego obrazu: Salvator Mundi Leonadro da Vinci

Co sprawia, że obraz ten stał się najgłośniejszym wydarzeniem tego roku? Salvator Mundi czy Zbawiciel świata autorstwa Mistrza renesansu Leonarda da Vinci to niezaprzeczalnie największe i najbardziej nieoczekiwane odkrycie artystyczne XXI wieku.

Obraz przygotowany jest do aukcji, która ma odbyć się 15 listopada w domu aukcyjnym Christie’s w Nowym Jorku, a jego wystawienie na sprzedaż sprawia, że licytacja ta ma szansę stać się najważniejszym wydarzeniem aukcyjnym roku 2017.

Publiczne odsłonięcie Chrystusa jako Salvator Mundi na wystawie Leonardo da Vinci: Malarz na dworze w Mediolanie w National Gallery w Londynie, w 2011 roku, wywołało ogólnoświatową sensację medialną. Dzieło namalowane przez jednego z najwybitniejszych i najbardziej znanych artystów w historii, a także tego, którego prace należą do najrzadszych - mniej niż 20 istniejących obrazów jest powszechnie uznawanych za własnoręcznie wykonane przez artystę - było pierwszym odkryciem obrazu Leonarda da Vinci od 1909 roku, kiedy światło dzienne ujrzała Madonna Benois, która obecnie znajduje się w Ermitażu w Petersburgu. Datowanie dzieła nie jest do końca jasne, ponieważ nadal toczy się dyskusja nad tym, czy Leonardo namalował go w Mediolanie w latach 90. XV wieku, pracując nad Ostatnią wieczerzą, czy we Florencji po 1500 roku, pracując nad Moną Lisą.

Włączenie Zbawiciela świata do wystawy w Londynie nastąpiło po ponad sześciu latach żmudnych badań i dociekań, które miały na celu udokumentowanie autentyczności obrazu. Rozpoczęto je wkrótce po jego odkryciu - mocno zasłoniętego odmalowanymi przez pomyłkę kopiami - na małej, regionalnej aukcji w Stanach Zjednoczonych. Nowi właściciele obrazu poszli naprzód z godną podziwu troską i rozmysłem, czyszcząc i odnawiając obraz, badając go i dokładnie dokumentując, ostrożnie sprawdzając jego autentyczność z czołowymi autorytetami świata specjalizującymi się w sztuce mediolańskiego mistrza renesansu.

W 2007 kompleksową renowację Salvator Mundi podjęła Dianne Dwyer Modestini, badaczka i konserwatorka programu Kress dotyczącego konserwacji obrazów w Centrum Konserwacji Instytutu Sztuk Pięknych na Uniwersytecie w Nowym Jorku. Skrupulatnie udokumentowała stan zachowania obrazu i proces jego konserwacji. Podsumowując swoje odkrycia, konkluduje, że oryginalna płyta z drewna orzecha włoskiego, na której artysta wykonał obraz, pękła na wczesnym etapie swojej historii, co mogło spowodować jej wygięcie. Bezustannie eksperymentalny i ciągle poszukujący nowych efektów wizualnych Leonardo nie zawsze był ostrożny w materiałach, z którymi pracował, wykazując świadome lekceważenie tradycji rzemieślniczych, które czasami pozostawiały jego obrazy w stanie naturalnego pogorszenia.

Stare próby przywrócenia świetności Salvadora Mundi polegały na wstawieniu w szczeliny wypełnień stiukowych, na których odpryskiwała farba. Panel został wygładzony, a następnie przyklejony do innego podłoża, być może już w XVII wieku, a w obszarach warstwowego malowania próbowano ukryć stare naprawy. „Leczenie” konserwatorskie dr Modestini naprawiło te podstawowe problemy, ale skutki nie zostały całkowicie ukryte. Pęknięcie w drewnianym panelu może być nadal wykryte po dokładnym zbadaniu, bogate, ciemne tło przetrwało tylko w nieregularnych przejściach, a małe lokalne obszary ścierania są rozproszone. Na szczęście ostatnia renowacja obrazu skutecznie ograniczyła wizualny wpływ poprzednich ingerencji, gdzie ubytki były ewidentne.

Leonardo pierwotnie namalował dzieło dla francuskiej rodziny królewskiej, a królowa Henrietta Maria przywiozła je ze sobą do Anglii, gdy wyszła za mąż za króla Karola I w 1625 roku Obraz pozostał częścią majątku rodziny królewskiej do 1763 roku - a słuch o nim zaginął na prawie 150 lat. Pojawił się ponownie, kiedy wszedł do kolekcji sir Fredericka Cooka z Virginii na przełomie XX i XXI wieku, natomiast jego obecność w obrocie na rynku sztuki ponownie można było odnotować w 1958 roku na aukcji, na której obraz przypisany został jednemu z asystentów Leonarda da Vinci i został sprzedany za 45 funtów.

Był znów nieobecny aż do roku 2005, kiedy to podczas amerykańskiej sprzedaży nieruchomości, nowojorski handlarz sztuką Alexander Parish kupił go za kolejną atrakcyjną cenę wynoszącą 10 tys. dolarów. Następnie w 2013 wraz z konsorcjum innych sprzedawców sprzedał go "królowi wolnego rynku" Yvesowi Bouvierowi w prywatnej sprzedaży Sotheby’s za 75-80 mln dolarów. W tym samym roku Bouvier przekazał dzieło dalej za 127,5 mln dolarów rosyjskiemu miliarderowi Dmitrijowi Rybolovlevowi, który teraz oferuje go na sprzedaż w Christie's.

Zanim jednak arcydzieło Leonarda da Vinci znajdzie nowego właściciela, odbyło ogólnoświatowe tournée – było wystawiane w Hongkongu, San Francisco i Londynie, a już 15 listopada powróci do Nowego Jorku na wieczór aukcyjny.

Paulina Chełmicka

Powrót