Jak młodzi artyści ustalają ceny swoich dzieł?

Jak młodzi artyści ustalają ceny swoich dzieł?

Jakie są czynniki, które te regulują wartość dzieł młodych artystów.

Ustalanie cen przez artystów dla swoich dzieł opiera się na często sprzecznych interesach jakości i popytu. Wycena dzieła sztuki musi uwzględniać wszystkie rodzaje zmiennych, od standardowych czynników, takich jak wielkość i koszty produkcji, po bardziej wyszukane rozważania - takie jak pochodzenie i pożądanie danego dzieła. Dla młodych artystów, ceny stanowią barierę, lecz wartość musi zostać przypisana do produktu, który, w większości przypadków, samoistnie obala taką klasyfikację. Istnieją pewne ustalone zasady, ale w wielu przypadkach jest to raczej przeczucie. Przy bezpośredniej sprzedaży jaką prowadzi artysta, niezwykle ważne i cenne dla niego będą rozmowy z innymi twórcami, którzy znajdują się w podobnym momencie kariery. Ten wspólny punkt wyjścia stanowi podatny grunt do tego rodzaju konfrontacji.

Jednakże większość młodych artystów sprzedaje swoje prace za pośrednictwem małych galerii, natomiast cena nie odzwierciedla jedynie minimum bazowego twórcy, ale także salonu sztuki. Nie ma żadnych obiektywnych wersyfikacji określania ceny dzieł. Większość ustalanych kwot przez artystów jest stale zmienna i nie utrzymuje równego poziomu. Jednym z najważniejszych czynników na to wpływających jest koszt jaki ponosi galeria – promocja, targi sztuki, transport, produkcja, wszystko to wchodzi w skład rozliczeń. Dodatkowo, obie strony muszą brać pod uwagę 10% zniżki dla kupującego, czyli taki zinstytucjonalizowany gest życzliwości. Są to koszty, których trzeba być świadomym, wchodząc na rynek sztuki i zaczynając w nim działać, przy wycenie dla siebie lub pośrednictwie galerii.

Studia artystyczne są często pierwszym miejscem, gdzie młodzi artyści ustanawiają punkt odniesienia dla ich pracy. Nie dziwi też fakt, choć powinien, że młodzi artyści traktowani są po macoszemu. Wielu zakupując pracę od „świeżo upieczonych” twórców oczekują, ceny zawrotnie niskiej, a już najlepiej gdyby jeszcze klientowi dopłacić. Niestety rzeczywistość jest bardziej przytłaczająca, ponieważ każdy za wykonaną pracę oczekuje wynagrodzenia. Ta sama sytuacja dotyczy artystów, a nawet jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdyż dzieło sztuki to robocizna, materiały, ale także kawałek duszy, wrażliwości artysty, których wycenić się w żaden sposób nie da, z prostego powodu – są bezcenne. Niestety na przestrzeni lat sytuacja niewiele się zmienia i nadal takie zwyczaje istnieją i na nieszczęście mają się całkiem dobrze.

Mówiąc o zrównoważonych modelach dla wschodzącego rynku, trzeba zdać sobie sprawę, że istnieje na nim takie zjawisko jak wyścig na dno. Dla kolekcjonerów oznacza to, że młodzi artyści nie będą w nieskończoność kontynuować swojej wspinaczki na szczyt, choć zawsze istnieje ułamek młodych artystów, którzy utrzymują stały wzrost w przedziale cenowym, ale nierozłącznym elementem tego zjawiska jest wartość czasu , cierpliwość i długoterminowa wizja. Oczekiwanie i utrzymywanie cen na niskim poziomie jest dziś postępowaniem dość często praktykowanym i sposobem na ochronę „swojego” artystycznego rynku. W momencie, gdy prace artysty osiągną powszechną uwagę i stają się pożądanym towarem ceny w momencie uzyskują wysoki poziom, co w pewnym sensie jest uzasadnioną tendencją , choć z drugiej strony nierzadko budzi wiele wątpliwości.

Wycena dzieł wśród systemu galeryjnego jest zadziwiająco nieskuteczna – brakuje wnikliwości związanej z obyczajnością ratyfikowania dzieł poprzez definicję cen. Staje się niekończącym się procesem, któremu towarzyszy nierzadko mnóstwo nieprzewidywalnych trudności i kłopotów, tym samym spędzając sen z powiek zarówno artystom, jak i galerzystom.

Paulina Chełmicka
keyboard_arrow_up
+