Sztuka polityczna – jej rola we współczesnym świecie oraz poziom sprzedaży.

Podczas tegorocznych Frieze Art Fair w Londynie – jednego z najważniejszych wydarzeń świata artystycznego, trudno było nie zauważyć tendencji podążających w stronę sztuki zaangażowanej politycznie.

Prace komentujące wydarzenia polityczne oraz socjalne na świecie stały się wiodącym tematem, po który sięga coraz to więcej twórców, nawet mimo tego, że ich sztuka wcześniej nie podejmowała takich tematów. Potrzeba wyrażenia swojego zdania i poglądów okazała się być silniejsza i potrzebna w reakcji na dramatycznie trudne sytuacje z jakimi musi mierzyć się współczesny świat.

Specyfika targów sztuki nasuwa skojarzenie z kasynami - ludzie wydają nadzwyczajne sumy pieniędzy, czas przebiega bardzo szybko lub bardzo powoli, a rzeczywisty świat jest zazwyczaj bardzo oddalony. Natomiast, gdy rzeczywistość staje się coraz trudniejsza i trudniejsza do zignorowania, sztuka, która zajmuje się sprawami światopoglądowymi, stała się coraz bardziej powszechną obecnością w tych wydarzeniach komercyjnych.

W tym momencie należy zadać pytanie czy jest to jedynie sztuka dla sztuki, czy jednak budzi zainteresowanie kolekcjonerów jeśli chodzi o jej kupno? Większość dealerów zgadza się, że chociaż jawnie polityczna praca jest wspierana przez garstkę oddanych kolekcjonerów, to jednak nie jest poza obiegiem. W większości wypadków dzieło sztuki, które jest jawnie polityczne, nie sprzedaje się na tym samym poziomie cen w porównaniu do kompozycji, która ujawnia jej punkt widzenia w bardziej subtelny sposób. Choć można także zauważyć wzrost obecności sztuki politycznej na aukcjach wiodących domów aukcyjnych na świecie, co jednak potwierdza duże nią zainteresowanie.

Dealerzy mają w ofertach swoich galerii polityczne prace z wielu powodów, z których niektóre mają niewielki wpływ na sprzedaż. Wielu chce wykorzystać obecnie panującą sytuację w celu promowania artysty lub konkretnego dzieła. Decyzja o przedstawieniu pracy odpowiadającej bieżącym wydarzeniom może również pomóc w nadawaniu własnych priorytetów galerii, co z kolei przyciąga artystów o podobnych poglądach i współpracowników. Sztuka jako inwestycja nie zawsze jest punktem wyjścia. Kolekcjonerzy, którzy zakupują wysoce polityczne prace, zwykle robią to z miłości do sztuki, a nie dla pieniędzy. Podobnie jak niektórzy artyści czują się zmotywowani do tworzenia większej ilości dzieł zaangażowanych w odpowiedzi na bieżące wydarzenia, kolekcjonerzy czują się bardziej zainspirowani i zachęceni do zakupu. Poza tym wciąż rośnie grupa odbiorców tego materiału, gdy 10 lat temu takie prace budziły tylko zainteresowanie kuratorów, tak teraz to już tylko przeszłość.

W dzisiejszych czasach czynnikiem działającym na korzyść przedstawień światopoglądowych przemawia także ich jawność, czyli wolność wyrażenia swojej opinii na dany temat, co w porównaniu z poprzednimi latami nie jest tak oczywiste, choć jak wiadomo dzieła sztuki komentujące sprawy rangi państwowej nie są niczym nowym ani odkrywczym, ponieważ historia sztuki prezentuje ogrom artystów każdej epoki, którzy angażowali się w taką tematykę. Choć powszechne jest także to, że pomimo takiego nasilenia i wzrostu sztuki politycznej, ludzie nie zawsze chcą mieć do czynienia z tymi rzeczami i absolutnie nie przejawiają żadnego entuzjazmu do tego rodzaju sztuki.

Ile ludzi tyle opinii, natomiast niezaprzeczalne jest to, że sztuka jako katharsis daje możliwość „przerobienia” tak trudnych tematów i sytuacji, która obecnie panuje na świecie. Kolekcjonerzy, galerzyści, kuratorzy czy po prostu miłośnicy sztuki, oprócz biznesu, widzą w tym większą rolę, która ma pomóc uporać się w sposób bezbolesny z przytłaczającą rzeczywistością.

Paulina Chełmicka

Powrót